
Piętą achillesową Linuksa, pozostawiającą go w niszy jest przede wszystkim brak profesjonalnego oprogramowania. I to właśnie jest powodem numer jeden dla użytkowników korzystających z produktów firmy Adobe czy narzędzia AutoCAD od Autodesku. Nie mogą całkowicie wykreślić Windowsa ze swojego życia, bo ścianą na ich drodze jest w większości przypadków praca związana z projektowaniem czy grafika komputerową. W przypadku "zwykłego Kowalskiego" występuje drugi powód - przyzwyczajenie.
Wracając do braku profesjonalnych i komercyjnych narzędzi. Wielu użytkowników chciałoby porzucić okienkowy system od Microsoftu, jednak dla Linuksa nie ma alternatyw, które dorastałyby chociaż do kostek popularnych aplikacji, takich jak Photoshop czy AutoCAD. Mamy GIMP-a, mamy LibreCAD-a, ale w porównaniu z komercyjnymi produktami, są to tylko zabawki.
Racjonalnym rozwiązaniem w tym przypadku są dwa systemy, oczywiście nie jest to na tyle wygodne, jak wszytko w jednym. Niektórzy kichają na tego typu możliwość i pozostają przy Windowsie, inni natomiast próbują swoich sił z Linuksem. Stawiają na wolne i na pewno bezpieczniejsze oprogramowanie. A komercyjnego produktu od giganta z Redmond wykorzystują tylko i wyłącznie do pracy z wspominanymi narzędziami lub rozrywki (czyt. gier).
A gdyby tak producenci dostrzegli pingwinka, zaczęli wydawać na niego swoje oprogramowanie? Czy zwiększyła by się jego popularność? Nie ma co gdybać, ale jest iskra nadziei. Znana wszystkim kanadyjska firma Corel wydała właśnie jeden ze swoich produktów - Corel® AfterShot™ Pro, alternatywę Lightrooma ze stajni Adobe. W pełnym skrócie narzędzie służy między innymi do edycji i zarządzania zdjęciami.
Pełna wersja Corel® AfterShot™ Pro kosztuje $99.99, nie jest to wcale dużo, jeśli porównać z Lightroomem od Adobe, który został wyceniony na $299.00. Istnieje także możliwość pobrania 30-dniowej wersji próbnej (32 i 64-bit) w postaci paczki DEB oraz RPM (32-bit).
Corel wydał aplikację dla Linuksa. Czy inni producenci to dostrzegą?
Autor:
Łukasz Mońko
,
15:23
,
sobota, 14 stycznia 2012
Corel wydał aplikację dla Linuksa. Czy inni producenci to dostrzegą?

Piętą achillesową Linuksa, pozostawiającą go w niszy jest przede wszystkim brak profesjonalnego oprogramowania. I to właśnie jest powodem numer jeden dla użytkowników korzystających z produktów firmy Adobe czy narzędzia AutoCAD od Autodesku. Nie mogą całkowicie wykreślić Windowsa ze swojego życia, bo ścianą na ich drodze jest w większości przypadków praca związana z projektowaniem czy grafika komputerową. W przypadku "zwykłego Kowalskiego" występuje drugi powód - przyzwyczajenie.
Wracając do braku profesjonalnych i komercyjnych narzędzi. Wielu użytkowników chciałoby porzucić okienkowy system od Microsoftu, jednak dla Linuksa nie ma alternatyw, które dorastałyby chociaż do kostek popularnych aplikacji, takich jak Photoshop czy AutoCAD. Mamy GIMP-a, mamy LibreCAD-a, ale w porównaniu z komercyjnymi produktami, są to tylko zabawki.
Racjonalnym rozwiązaniem w tym przypadku są dwa systemy, oczywiście nie jest to na tyle wygodne, jak wszytko w jednym. Niektórzy kichają na tego typu możliwość i pozostają przy Windowsie, inni natomiast próbują swoich sił z Linuksem. Stawiają na wolne i na pewno bezpieczniejsze oprogramowanie. A komercyjnego produktu od giganta z Redmond wykorzystują tylko i wyłącznie do pracy z wspominanymi narzędziami lub rozrywki (czyt. gier).
A gdyby tak producenci dostrzegli pingwinka, zaczęli wydawać na niego swoje oprogramowanie? Czy zwiększyła by się jego popularność? Nie ma co gdybać, ale jest iskra nadziei. Znana wszystkim kanadyjska firma Corel wydała właśnie jeden ze swoich produktów - Corel® AfterShot™ Pro, alternatywę Lightrooma ze stajni Adobe. W pełnym skrócie narzędzie służy między innymi do edycji i zarządzania zdjęciami.
Pełna wersja Corel® AfterShot™ Pro kosztuje $99.99, nie jest to wcale dużo, jeśli porównać z Lightroomem od Adobe, który został wyceniony na $299.00. Istnieje także możliwość pobrania 30-dniowej wersji próbnej (32 i 64-bit) w postaci paczki DEB oraz RPM (32-bit).